3 dni temu

Wpis

Nie umiem przyjąć komplementu na temat urody, mówię, że jestem brzydka, a to nieprawda...

Odkąd pamiętam byłam grubym dzieckiem, nigdy nie byłam szczupła albo chociażby normalna. Zdarzały się wyzwiska, dokuczanie, ale nie miałam z tym problemu, zawsze sobie radziłam i potrafiłam się odciąć od takich ludzi. Pomimo wygladu, byłam dość lubiana, miałam grupę znajomych, a w nowym towarzystwie nigdy nie miałam problemu się zaklimatyzować. Myślę, że zawdzięczam to dystansowi do siebie i poczuciu humoru. Mijały lata, na przełomie gimnazjum i szkoły średniej sporo schudłam, ale to jeszcze nie było to, co chciałam osiągnąć. Pojawiały się pierwsze zauroczenia, ale i fajne, mocne znajomości, które trwają do dziś. Ekipa, w której każdy po sobie cisnął, ale w pozytywnym znaczeniu, myślę, że przez to mój dystans do siebie jeszcze bardziej się utrwalił, praktycznie nie zdarzyło się, żeby ktoś potrafił mnie obrazić czy w jakiś sposób popsuć humor. Problem zaczyna się, gdy płeć przeciwna okaże mi jakieś zainteresowanie... A nie daj Boże, żeby był to facet, który idealnie wpisuje się w mój gust... Wtedy zaczynam się zamykać, być oschła, jakby mnie w ogóle nie interesował. I absolutnie nie wyznaję zasady "odpychając - przyciągasz faceta bardziej", robię to mimo własnej woli, bo w środku skaczę z radości, a motyle w brzuchu szaleją... Ale mam cholerną blokadę okazać te uczucia. Po prostu nie potrafię. Czasem nawet ćwiczę w domu przed lustrem jakąś miłą odpowiedź na komplement, ale gdy przychodzi co do czego, to zbywam temat. Nie mówię "no co Ty gadasz, przecież wyglądam okropnie", ale staram się jak najszybciej zmienić temat. Bez problemu przyjmuję krytykę, ale z komplementem mam problem. Mam wrażenie, że przez to wszyscy potencjalni faceci traktują mnie jak zimną suke, albo kolejną księżniczkę, której trzeba nadskakiwać... A ja po prostu mam blokadę, gdzieś z tyłu głowy myśli, że gość się tylko z kimś założył, przecież nie był by mną zainteresowany na poważnie. Nie wiem czy wynika to z mojego dzieciństwa, z tego, że mam nadwagę... Lubię swój wygląd, uważam się za... Poprzednie wyznanie Następna strona 1/2 taką normalną, przeciętną dziewczynę. Kiedyś nawet założyłam konto na portalu randkowym, gdzie samo zainteresowanie miałam, ale te osoby okazywały się najzwyczajniej w świecie głąbami. Cóż... Chyba trzeba iść po kota do schroniska... Nie ma morału, chciałam tylko usprawiedliwić swoją "sukowatość". Poprzednia strona Strona główna 2/2