1 dzień temu

Wpis

Wiele osób jest ciekawych jak wyglądają konflikty ze strony agresora. Oto jestem! Kiedyś byłam typową zahukaną, poniżaną osóbką. Potem zmieniłam środowisko, nabrałam pewności siebie, znalazłam przyjaciół i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że zaczęłam wyżywać się na innych i odbijać sobie nieszczęśliwe czasy. Zaczęło się od delikatnego wyśmiania osoby i skompromitowania jej głupiej wypowiedzi. Potem już poszło z górki. Pomagam ludziom w mało znaczących sprawach, udzielam im wsparcia, a potem np. żmijowato uwydatniam ich wadę w towarzystwie, rozgramiam w dyskusji celnym argumentem poniżej pasa, kieruję rozmową tak, żeby ukazać ich niewiedzę, doprowadzić do płaczu czy ucieczki (nie przy innych). Raz doszło nawet do tego, że uderzyłam jedną osobę pięścią. Czuję się świetnie i zarazem podle. Mam poczucie władzy nad tymi ludźmi, ale wiem, że w starciu z osobą silną psychicznie mogłabym sobie nie dać rady. Czasem wychodzi ze mnie ten "dobry charakter" i wtedy im pomagam, ale potem perfidnie to wykorzystuję. Mam ogólnie bardzo zmienny charakter, dopasowuję się do tego, czego oczekuje ode mnie osoba mówiąca. Jestem też agresywna i długie godziny spędzam na wyobrażaniu sobie, że kogoś biję. Dużo też ryzykuję i często praktykuję autoagresję. Mam jeszcze 2 najlepszych przyjaciół z czasów zahukania, którym kiedyś bardzo zazdrościłam i których traktuję bardzo honorowo. Nigdy nikomu z nich nie zrobiłam niczego złego. I wiecie co? Ludzie lgną do mnie jak muchy do gówna. Mam coraz więcej przyjaciół, dostaję więcej prezentów niż z czasów kiedy byłam przeciętną, spokojną osobą. To sprawia, że jeszcze bardziej chcę kogoś poniżyć, no bo jestem bezkarna. Zazwyczaj nikt nie broni moich ofiar. Psycholog nie wchodzi w grę, mam za mało pieniędzy.