7 dni temu

Wpis

Jako dziecko miałam nadwagę przez co byłam wyśmiewana w szkole. Dorośli z najbliższego otoczenia cały czas powtarzali mi pewne magiczne słowa o treści "Nie jedz, to schudniesz". Głupiutkie dziecko wzięło to bardzo dosłownie i w wakacje przestało jeść. W ciągu dnia jadłam jedno malutkie jabłko, takie niedojrzałe, prosto z drzewa, oraz miniaturowy kawałeczek chleba, gdzieś tak 3x3cm. A i tak miałam wyrzuty sumienia, bo nawet jak jadłam tak małe ilości, mama albo tata przyczepiali się do mnie o to i mówili "Jesteś taka gruba, nie jedz!". Byłam coraz słabsza, ledwie trzymałam się na nogach, miałam mroczki przed oczami, ale nadal usiłowałam nie jeść. I byłam zła, że mój organizm tak reaguje, bo myślałam, że inni potrafią nie jeść miesiącami i nic im nie jest, tylko ja taka beznadziejna i słaba i bez jedzenia nie mogę żyć.  Za przykład miałam stawianą ciotkę, która regularnie przyjeżdżała do nas na kilka dni i przez ten czas jadła tyle co nic albo zupełnie nic. Matka zamiast ją potępić za to, mówiła do mnie, że powinnam z niej brać przykład! Że ona nic nie je i dlatego jest taka ładna i zgrabna. To było 25 lat temu, to nie były czasy internetu, gdzie porady na temat odchudzania można było znaleźć wszędzie. Miałam w głowie tylko to, co mówili mi dorośli i może to co wyczytałam w gazetach, jakieś herbatki na odchudzanie od doktora xxx, czy jakieś programy telewizyjne z ćwiczeniami lub też metamorfozy sylwetek, gdzie nawet nie było dokładnie opisane jaką dietę zastosowała dana osoba, tylko coś typu "Mniej jadłam i ćwiczyłam" okraszone zdjęciami "przed" i "po".. Wycinałam te artykuły z gazetek i zbierałam do segregatora, tak jak zbierało się wtedy te kolorowe karteczki na wymianę. Oczywiście moje całe kieszonkowe szło na te śmieszne herbatki i inne specyfiki, rodzice jeszcze to popierali! Piłam środki przeczyszczające nie jedząc prawie nic. Efekt był taki, że doprowadziłam się do dużej niedowagi, anemii, braku okresu i rozwaliłam sobie układ pokarmowy. Do tego stopnia że potem już bez herbatek nie przyjmował pokarmu, wszystko lądowało w kibelku, a ja chodziłam z ciągłymi mdłościami i zwijałam się z bólu, jednak nic nikomu nie mówiłam, bo nie chciałam okazać słabości. Przecież miałam nie jeść! Jak ciotka, jak te panie z gazetek, jak sąsiadka, która chwaliła się do mamy, że je tylko jabłka, pije cytrynę i chudnie. Zaczęło się w wakacje i trwało przez cały rok szkolny, zawaliłam naukę, bo chudnięcie było dla mnie ważniejsze. W końcu wylądowałam w szpitalu z takimi bólami, że nie mogłam funkcjonować. Okazało się że mam wrzody żołądka i dwunastnicy i jeszcze trochę, a doprowadzę do ich pęknięcia. Spędziłam w szpitalu dużo czasu żeby doprowadzić się do porządku. Moi rodzice nie mieli sobie nic do zarzucenia, uważali że to nie ich wina tylko moja.

Bądź pierwszy, dodaj komentarz: