1 mies. temu

Wpis

Kiedyś czytałem wyznanie o dziewczynie, która pracuje z dziećmi z zespołem Downa. Z tego co pisała wywnioskowałem, że dzięki temu jest bardzo szczęśliwa i spełniona, więc kiedy moja szkoła ogłosiła mikołajkowy wyjazd do jakiegoś ośrodka opiekuńczo-wychowawczego, postanowiłem, że może rzeczywiście warto czegoś takiego spróbować. Ogólnie muszę zaznaczyć, że jestem osobą z całkiem bujną wyobraźnią, więc od razu po zgłoszeniu się na tę akcję zacząłem wymyślać różne niestworzone historie o tym, jak to całe wydarzenie mnie zmieni, że stanę się lepszym człowiekiem, a może nawet jakimś wolontariuszem itp. Życie jednak nigdy nie jest jak na anonimowych. Pojechaliśmy do ośrodka. Kiedy przybyliśmy na miejsce, zacząłem uważnie się wszystkiemu przyglądać, aby zapamiętać "mój pierwszy krok ku przemianie". Później udaliśmy się na salę gimnastyczną, gdzie podchodziliśmy do dzieci i z nimi rozmawialiśmy. Tak w sumie to na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, czy są one chore, czy nie. Po pewnym czasie pojawił się Święty Mikołaj (wysoki uczeń). Przywitał się z dziećmi i poprosił wolontariuszy oraz nas, uczniów, aby każde z nas ustawiło się z jakimś dzieckiem w kolejce po prezent (którym były oczywiście słodycze). Postanowiłem więc udać się do pewnego blondyna, z którym wcześniej przez chwilkę rozmawiałem. Byłem w połowie drogi, kiedy to nagle pojawiła się ONA (nie wiem kto do końca; prawdopodobnie jakaś nowa wolontariuszka). - Hej. Byłeś już u Świętego Mikołaja? - zapytała. Przez chwilę patrzyłem się w nią tępo, po czym odpowiedziałem coś w stylu "yyyaaayy", co nie świadczyło chyba do końca o moim całkiem sprawnym umyśle. - Byłeś u Świętego Mikołaja? - ponowiła pytanie z wyraźnym zażenowaniem na twarzy. - Tooo znaaczyyy.... jaa jeesteeem zeee szkołyyy - odpowiedziałem, przeciągając sylaby. - Aha... - zmieszała się dziewczyna. - No bo wiesz... hmmm... wyglądasz jak dziecko z ośrodka... - Spoko - wyjąkałem. Po tym całym zdarzeniu usiadłem na ławce, czekając na powrót do domu. I chwilowo odeszła mnie chęć pomagania innym.

Bądź pierwszy, dodaj komentarz: