2 dni temu

Wpis

Teściowa chce wyremontować sobie pokój w mieszkaniu, który pamięta późne lata 70. Dzisiaj budowlańcy są zarąbani robotą i przy okazji się cenią, więc ucieszyła się jak w końcu znalazła takiego, który ma wolny termin. Pan starszy przyszedł, obejrzał 25-metrowy pokój, w którym ma wyrównać ściany i sufit, potem pomalować, pokręcił głową, podumał i wypalił z ceną "Proszę pani, 1800 plus materiały". Teściowa się wściekła, ale wytłumaczyliśmy jej, że no cóż, takie czasy, dorzucimy grosza, niech bierze gościa. Wzięła. Przyszedł na kolejne oględziny. Ogląda pokój raz jeszcze i mówi "ale wie pani, ja mam problemy z sercem, musicie jakoś wnieść te materiały". Teściowa się znów wkurzyła, bo mieszkają na 3 piętrze, sama ma ponad 70 lat i w dodatku mocno rozwiniętą astmę, ale ponieważ ciężko o kogoś do remontu, to umówili się na ostateczną rozmowę. Tym razem obecny był szwagier. Pan budowlaniec znów ogląda, dotknął palcem ściany, przejechał ręką po suficie, skrzywił się i wypalił do szwagra: - No, ale wie pan co, pan będzie musiał zeskrobać farbę z sufitu. Bum! Szwagier zachował resztki zimnej krwi i spokojnie odpowiedział: - Dobra, ale to za co ja panu płacę, skoro mam wnieść materiały i zeskrobać sufit? Budowlaniec niezrażony go pocieszył: - Nie, nie, spokojnie, ja też do tego rękę przyłożę. Kazali mu wyjść i nie przychodzić. Szwagier sam wyremontuje pokój.