3 dni temu

Wpis

Zastanawiam się, jak długo można mieć wyrzuty sumienia. Nie jakieś takie wielkie, przytłaczające, ale jednak pojawiające się w głowie raz na jakiś czas. Czasami myślę, że w jakimś stopniu przyczyniłem się do czyjeś śmierci. Mój kuzyn zabił dwie osoby. Swojego czasu było o nim głośno, w szczególności w naszym województwie. Zrobił to w okrutny sposób. Jest psychopatą, siedzi w więzieniu i raczej nigdy z niego nie wyjdzie. Znałem go od dziecka. Zawsze był moim idolem. Na wakacje, długie weekendy czy ferie jeździłem do babci na wieś, a on mieszkał w tej samej wiosce. Byłem kilka lat młodszy i wziął mnie pod swoje skrzydła. Był opiekuńczy, uczył mnie jeździć na rowerze, grać w piłkę, pływać. Był super kuzynem, rodzeństwem, o którym zawsze marzyłem. Wszystko zmieniło się, gdy ciotce, mamie kuzyna, okociła się kotka. Kuzyn był wtedy nastolatkiem, ja miałem z 10 lat. Mogłem sobie wybrać jednego kotka. Byłem zachwycony, zawsze marzyłem o zwierzątku. Gdy wybrałem, kuzyn kazał mi przyrzec, że to co teraz się stanie zostanie między nami. Oczywiście przyrzekłem. Kuzyn wziął inne kotki i zaczął je powoli mordować. To było straszne. Byłem potwornie przerażony, aż sparaliżowany tym strachem. Nie zaprotestowałem, nic nie zrobiłem, tak po prostu stałem i patrzyłem. Potem przytaknąłem nawet, że nie wiem co się stało z kotkami, gdy ciocia ich szukała. Przepłakałem całą noc u babci i na szczęście z tego stresu się rozchorowałem, wymiotowałem i rodzice po mnie przyjechali. Gdy pojechałem tam następnym razem, wszystko było jak dawniej, więc próbowałem o tym zapomnieć, ale dzień przed moim wyjazdem kuzyn przyniósł złapaną przez siebie myszkę i to co z nią zrobił przeraziło mnie jeszcze bardziej. Gdy on się śmiał i komentował, ja tylko przytakiwałem. Nigdy nic nikomu nie powiedziałem. Nie chciałem już jeździć do babci i przed wyjazdem do niej miałem takie ekscesy żołądkowe, że raz nawet wylądowałem w szpitalu z odwodnienia. Potem babcia z nami zamieszkała i z tamtą rodziną widzieliśmy się tylko na świętach itp. A gdy babcia zmarła, to wizyty były raz na jakiś czas. Gdy dorosły, pracujący już kuzyn nas odwiedził po tych paru latach, wziął mojego kota na ręce i powiedział, "Ale masz szczęście że, że cię wybrał, jesteś przez to wyjątkowy". Te słowa też mną wstrząsnęły, ale nawet jako nastolatek nic nie powiedziałem rodzicom. Gdy byłem na studiach okazało się, że mój kuzyn kogoś zabił. A w trakcie tej sprawy powiązano go z jeszcze jednym morderstwem. Do dwóch się przyznał. Dla rodziny to był szok. Nawet moja mama mówiła, że to był taki porządny chłopak i była przerażona, że pozwalała mu u nas nocować, że się mną zajmował. Wujostwo przeprowadziło się, bo było tak piętnowane. A ja nawet po wielu latach myślę, że gdybym coś komuś powiedział to może nie doszłoby do tragedii.