5 dni temu

Wpis

Nigdy nie odczuwałam tego, że jestem gruba. Nikt mnie nigdy nie wyśmiewał, miałam chłopaka i przyjaciół. Wiedziałam, że jestem grubsza od innych ale nie docierało to do mnie. Jak o sobie myślałam to zawsze jako o osobie może nie szczupłej ale też nie tak grubej jak byłam w rzeczywistości. A musicie wiedzieć, że w rzeczywistości ważyłam 120 kg przy wzroście 170 cm. Całkiem sporo, prawda? Żyłam sobie zatem jak monstrum, nie zwracając uwagi na odbicia w lustrze czy zdjęcia, wmawiając sobie, że to tylko kilka kilo za dużo. Wszystko się zmieniło, gdy mój ginekolog był na urlopie, a mi kończyły się tabletki antykoncepcyjne. Poszłam do innej przychodni, do jakiejś nowej lekarki. Zbadała mnie, ale zanim przepisała leki zapytała czemu je biorę. Wyjaśniłam, że nie tylko jako środek ochronny przed ciążą ale też po to by unormować nieregularne miesiączki. Pamiętam jak na mnie poważnie spojrzała i stwierdziła, że nie będę mieć dzieci. Nie i koniec bo jestem gruba. Nieregularne miesiączki są też dlatego że jestem gruba. Spytała mi się czy mi to nie przeszkadza. W końcu jestem młoda i ładna i po co mi balast w postaci dodatkowych 50 kg. Zamurowało mnie. Rozbeczałam się jak dziecko, wzięłam receptę i obiecałam sobie, że wysmaruję tę wstrętną kobietę na forach internetowych. Jednak jak przyszłam do domu to spojrzałam na siebie. W końcu na siebie spojrzałam. Zdjęłam ciuchy i zaczęłam się oglądać. I wiecie co? Ja na serio byłam wtedy gruba, byłam obrzydliwie gruba. Wyglądałam jak wieloryb, a moje ciuchy rzucone na podłogę jak namiot turystyczny. Tego dnia zapisałam się do dietetyka i to była najlepsza decyzja w moim życiu. Trzy lata i 43 kg później mogłabym tę lekarkę całować po rękach za to że jako jedyna uświadomiła mi to, czego sama nie zauważałam, a bliscy bali mi się powiedzieć. Uwaga, będzie apel! Proszę, mówcie swoim najbliższym o ich problemach. Uświadamiajcie ich. Nie pozwalajcie im żyć w pięknym kłamstwie.