3 dni temu

Wpis

Staram się być bardzo, bardzo silny, ale już mi nie wychodzi. Nie mam czasu ani pieniędzy, żeby skorzystać z opieki psychologa. Mój ojciec zmarł gdy miałem osiem lat. Słabo go pamiętam - kilka miłych wspomnień. Mnie i moje dwie młodsze siostry wychowywała i utrzymywała mama (plus renta po tacie). Wcześniej dziadkowie pomagali, ale już nie żyją. Mama pielęgniarka, nigdy się nie przelewało, ale dawaliśmy radę. Jestem na trzecim roku studiów informatycznych, pracuję od kilku miesięcy jako młodszy programista i opiekuję się siostrami. Jedna jest w ostatniej klasie sp, druga w lo. Od roku mama choruje a choroba postępuje bardzo szybko. Rak płuc, piersi, od niedawna przerzuty do mózgu i kości. Nigdy nie paliła... Jest po operacjach i chemii, ale to nic nie daje. Lekarz kilka dni temu powiadomił mnie telefonicznie, żebym przygotowywał się na najgorsze. Nie możemy jej odwiedzać, raz dziennie udaje jej się zadzwonić do nas na wideo rozmowę, ale jest tak wykończona, że rozmowa nie trwa więcej niż 10 minut... Nie byłem przy niej od trzech tygodni, nie wpuszczają do szpitali osób z zewnątrz, żeby nie zaraziły tych najbardziej chorych i osłabionych korono wirusem- rozumiem to, ale wcześniej byłem u niej codziennie, siostry też. A teraz ona odchodzi a nas przy niej nie ma. Jest sama gdy potrzebuje nas najbardziej. Nie mogę sobie wyobrazić jak jest samotna... Siostry widziały już mamę w złym stanie i myślą, że to przez chemię. Nie potrafię wyprowadzać ich z błędu. Wszyscy siedzimy w domu, uczymy się zdalnie, też pracuję zdalnie. Daję z siebie 100% żeby nie myśleć o mamie. A gdy dziewczyny idą spać szukam informacji jak teraz załatwiać sprawy pogrzebowe, jakie formalności trzeba dopełnić gdy umiera rodzic (siostry są jeszcze nieletnie), jak wygląda dziedziczenie (mieszkanie), zamykanie kont bankowych itp. Rozdziera mnie to od środka normalnie. Nie mogę spać, piszę program i pracę dyplomową po nocach. Już umówiłem się z szefem że od maja będę na całym etacie, nie idę na magisterskie, mimo iż to było ogromne marzenie mojej mamy. Myślę, że finansowo sobie poradzimy gdy będę pracował na cały etat. Zawsze byliśmy zgranym rodzeństwem i odciążaliśmy mamę w pracach domowych, także tu też wszystko ogarniemy. Jednak przeraża mnie to, że wszystko jest na mojej głowie, że jestem odpowiedzialny za wszystko. Jeszcze rok temu chodziłem na luzie do pracy, żeby się czegoś nowego nauczyć, doszlifować umiejętności. Miałem dziewczynę, umawiałem się z kumplami ze studiów na imprezy. Teraz to wszystko jest jakimś dziwnym wspomnieniem. Jestem cholernie bezradny i nie mam na nic wpływu. Nie umiem się pogodzić z tym, że zaraz jej nie będzie. Że to koniec. Chce mi się ryczeć, wyć, ale nie mogę pozwolić, żeby siostry nie miały we mnie oparcia... Jestem już tak tym wszystkim zmęczony. Mam dość...

2 dni temu

Filmik

Shieet