3 dni temu

Wpis

Kojarzycie Carrie i jej nawiedzoną matkę, która agresywnie zareagowała na wieść o tym, że jej córka dostała okresu? W domu miałam bardzo podobnie. Tematy dorastania i higieny u nas leżały. W piątej klasie wychowawczyni urządziła nam pogadankę na temat dojrzewania, ale mama z jakiegoś powodu nie pozwoliła mi na nią pójść. Póki byłam mała i nic się nie działo, to mama i tata byli zadowoleni. Ale kiedy zaczęłam dojrzewać i widziałam u siebie pewne zmiany, poinformowałam o nich mamę. Coś tam wiedziałam, że wchodzę w nowy okres w życiu, ale nauczycielki zawsze sugerowały iść z takimi problemami do matek. Więc i ja poszłam. Powiedziałam, że rosną mi włosy "tam", zaokrąglają się biodra i chyba niedługo zacznę miesiączkować. Reakcja mamy? "Nie mów tak głośno, bo brat i ojciec cię usłyszą. Nikomu o takich rzeczach nie mów, bo to wstyd." Głupia ja zrozumiałam to wtedy tak, że wstydem jest w ogóle dojrzewać. Pewnego dnia stało się i dostałam pierwszej miesiączki. Nie była jakoś strasznie obfita, ale i tak bardzo się zestresowałam. Nie wiedziałam co zrobić - do mamy z tym nie pójdę, do nauczycielki żadna z koleżanek by nie poszła, nie miałam też starszej kuzynki albo przyjaciółki, która by mi pomogła. Ze łzami w oczach poszłam do apteki i czerwona jak burak przyznałam się pani aptekarce, że mam okres i nie wiem co zrobić. Na szczęście była to młoda, miła kobieta i pomogła mi jakoś sobie z tym poradzić. Na początku wspomniałam też o higienie - nawet to było u nas tabu. Przed dojrzewaniem mogłam się myć raz na tydzień i niby mi to wystarczało. Ale później zaczęłam o wiele bardziej się pocić, nie mówiąc już o klasycznej higienie w "te dni". Wspomniałam o tym mamie, ale ta znowu kazała mi być cicho, bo nie daj Boże ktoś usłyszy, a co do mycia to góra dwa razy w tygodniu. Słowem nie wspomniała o dezodorancie, częstotliwości wymieniania podpasek, kontrolowaniu okresu w kalendarzu, goleniu się. Gdy jakiś czas później zobaczyłam w gazecie reklamę tamponów, postanowiłam zaryzykować i kupiłam sobie paczkę. Wtedy uświadomiłam sobie, że nie wiem jak je włożyć. Nie znałam własnego ciała. Nie wiedziałam czemu miesiączkuję, nie rozumiałam zmian jakie we mnie zachodziły. Na WDŻ też nie mogłam chodzić, mama zawsze znajdywała jakieś wymówki. Mam do niej za to ogromny żal. Tak naprawdę dopiero dzięki czasopismom i internetowi dowiedziałam się wszystkiego. Z zazdrością słuchałam koleżanek, gdy mówiły, że u nich w domu na luzie rozmawia się o takich sprawach, a u nas zakazanym słowem była "podpaska".