4 dni temu

Wpis

Jestem złem wcielonym... Sklep, kolejka do kas ogromna, dosłownie jak przed Bożym Narodzeniem. Ale co zrobić, stoję i liczę batony na wystawie, gdy nagle podeszło dwóch panów w wieku 20-25 lat ,takie trochę Seby, tylko z lepszej dzielnicy, wiecie, DG i te sprawy. Panowie stwierdzili, że oni nie będą stać w kolejce, bo nie mają czasu (a wszyscy inni go mają) i bez ceregieli wypchnęli (dokładnie tak, wypchnęli jak ostatnie chamy) dziewczynę, która stała przede mną. Powiedziałam, że tak nie wolno, ale usłyszałam, że mam zamknąć buzię (tylko bardziej dosadnie). Nikt inny nie zareagował, dosłownie nikt. Dziewczyna, którą wywalili z kolejki miała łzy w oczach i chciała wrócić na swoje miejsce, ale skutecznie jej te działania blokowali, zostawiła zakupy i wybiegła... Tym razem karma okazała się być nie tyle suką, co mężem owej dziewczyny, który czekał na żonę w aucie. Koleś wpadł tam z żoną i zapytał tylko "kto?", a ona ich wskazała. Tych dwóch cwaniaczków to chyba nawet nie wiedziało co ich trafiło, to co się potem stało to była jakaś magia, dosłownie w kilka sekund ich poskładał, nie tak, że się z nimi szarpał czy coś, ja nawet nie umiem opisać dokładnie jak ty wyglądało... A dlaczego to niby ja jestem zła? Bo mnie ich widok z obitymi buziami po prostu ucieszył jak prezent dziecko na gwiazdkę. Możecie pisać, że tak się nie załatwia takich spraw, ale co się ucieszyłam, to moje :)