6 dni temu

Filmik

I can handle it

6 dni temu

Wpis

Życie

Jestem nauczycielką angielskiego w pewnym prywatnym liceum. Nie jest to duża placówka, uczęszcza do niej może z 60 osób we wszystkich trzech klasach, więc swoich uczniów pamiętam bardzo dobrze. Pięć lat temu dwoje uczniów w klasie maturalnej wybrało mój przedmiot, czyli angielski, jako rozszerzenie na maturze. Jednym z tych uczniów był bardzo inteligentny chłopak, który z marszu zdałby egzamin rozszerzony. Dziewczyna, która również wybrała angielski, miała jednak problemy. Oboje więc poprosili o dodatkowe zajęcia, żeby przygotować się do egzaminu jak najlepiej. Jako że niestety miałam zawalony plan i nie mogłam poświęcić im wystarczającej uwagi, zaproponowałam im, aby spotykali się na wspólne uczenie. Oboje trochę pomarudzili, ale się zgodzili. Dzięki temu oboje zdali egzamin z bardzo wysokim wynikiem. Po maturze podziękowali mi i tak naprawdę tyle ich widziałam. W maju jednak do szkoły przyjechał młody mężczyzna. Elegancki, zadbany, z lekkim zarostem i okularach. Myślałam, że to jakaś wizytacja czy coś podobnego. Mężczyzna przyszedł jednak do mojej klasy, przedstawił się i spytał, czy go poznaję. Tak, to był ten uczeń. Opowiedział mi co działo się przez te pięć lat, że udało mu się zostać tłumaczem i tak dalej. Na odchodne wręczył mi kopertę, w środku zaproszenie na ślub. Dowiedziałam się, że to dzięki tej wspólnej nauce zbliżyli się do siebie z uczennicą, która zdawała razem z nim angielski i zostali parą. Mówił, że było ciężko, bo ona obracała się w nieciekawym towarzystwie, ale im wyszło, i to dzięki mnie i mojej propozycji wspólnej nauki. Wzruszyłam się. Będąc na weselu jeszcze nigdy nie widziałam tak zakochanej pary. Ot, takie wyznanie, które pokazuje, jak mała propozycja może zmienić czyjeś życie. I nie powiem, jestem z siebie dumna.