3 tygodni(e) temu

Wpis

Historia dzieje się na przestrzeni ostatnich 30 lat. Dokładnych ram czasowych nie podam ze względu na anonimowość. Mieszkałem w małym mieście, gdzie każdy znał każdego. Miałem wtedy 18 lat i miałem w tamtym roku pisać maturę. Pochodziłem z rodziny rolniczej, ale szanowanej w mieście. Uczyłem się bardzo dobrze i byłem bardzo lubiany. Trzymałem się z dziećmi z bogatszych rodzin, w tym z córką burmistrza. Chcieliśmy przed maturami jeszcze ostatni raz się razem napić i pobawić. Impreza była udana aż do następnego dnia. Zgarnęła mnie policja. Oskarżenia o gwałt na córce burmistrza podczas tej właśnie imprezy. Tylko że ja nigdy nie uprawiałem seksu, na dodatek piłem bardzo mało i wszystko doskonale pamiętam. Przed sądem próbowałem się bronić, ale wszyscy znajomi z imprezy zeznali przeciw mnie. Postępowanie szybko się skończyło, a ja trafiłem do więzienia. Z tego co wiem, to aby zatuszować sprawę w mieście to burmistrz i moi rodzice rozsiali mnóstwo wykluczających się plotek. Matury nie napisałem, a w więzieniu pierwsze lata pobytu były piekłem. Dopiero po kilku latach udało mi się wkupić w łaski jednego z osadzonych - starszego człowieka, który kierował bardzo dużą mafią w moim województwie. Byłem jego chłopcem na posyłki i od brudnej roboty. Polubiliśmy się, bo w przeciwieństwie do innych osadzonych ja miałem ambicje - przynajmniej on tak twierdził. W końcu mogłem opuścić więzienie jeszcze przed zakończeniem wyroku. Czekali na mnie rodzice, aby powiedzieć mi, że mam ich nie odwiedzać i nie kontaktować się z nimi na wolności, ani z nikim z rodziny. Podczas pobytu w więzieniu jedynie babcia do mnie pisała, ale rodzina skutecznie odwiodła ją od tego. Zostałem sam na wolności, jednak dzięki znajomościom z więzienia udało mi się szybko dostać legalną pracę, mieszkanie i pieniądze (oczywiście wszystko jako mafijna przysługa). Po jakimś miesiącu odezwał się stary znajomy z tamtej paczki szkolnej. Chciał pogadać. Nauczony doświadczeniem i uzbrojony w dobre rady postanowiłem nagrać naszą rozmowę, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Okazało się, że córka burmistrza na tamtej imprezie przekonała wszystkich do zeznawania przeciw mnie, bo bała się, że zdam maturę lepiej od niej, a ona MUSI być najlepsza. Rozmowa się nagrała. Zaszantażowałem znajomego do wyciągnięcia zeznań od córki burmistrza. Zeznania też dostałem. Znajomości i pieniądze pozwoliły mi na zatrudnienie najlepszego prawnika i pozwanie wszystkich znajomych z paczki szkolnej. Wszyscy poszli siedzieć za poświadczenie nieprawdy i kilka innych rzeczy. Mnie uniewinniono, dostałem odszkodowanie, a były burmistrz i kilka innych osób również otrzymało wyroki za nadużycie swojej władzy. Rodzina chciała się pojednać, ale nie pozwoliłem na to. Teraz mam firmę, rodzinę i studia. O szczegóły pytajcie w komentarzach - limit znaków.