1 mies. temu

Wpis

Dwa lata temu przed świętami zalogowałem się na swoje konto w banku, patrzę a tu nie wiadomo skąd przybyły mi prawie 4 tysiące złotych. Niczego takiego się nie spodziewałem, a to dla mnie góra pieniędzy, byłem więc w szoku. Sprawdziłem dane przelewu i był to przelew zza granicy, a dokładnie z Belgii. Nazwisko nadawcy polskie, ale zupełnie mi obce. Szok. Pół dnia się zastanawiałem co powinienem zrobić, w końcu z bólem serca postanowiłem następnego dnia zgłosić do banku, że dostałem błędny przelew. Jednak gdy wieczorem zalogowałem się na swoją skrzynkę e-mail znalazłem tam wiadomość. Od kolegi z którym kilkanaście wcześniej chodziłem do szkoły podstawowej. Siedzieliśmy razem w ławce i codziennie dzieliłem się z nim moim drugim śniadaniem, które każdego dnia szykowała mi mama. Nawet nie z jakiejś dobroci serca, po prostu zawsze miałem słaby apetyt, a kolega nigdy nie dostawał żadnego drugiego śniadania i wszystko co mu dałem zjadał z wielkim zadowoleniem. Lubiłem go, choć w klasie mało kto się z nim zadawał. Chodził w starych łachach po bracie, był cichy i nie wyróżniał się pod żadnym względem, a na dodatek miał nazwisko z którego wszyscy się śmiali. Tak, przelew był od niego. Okazało się, że lata temu zmienił nazwisko, a potem wyjechał z kraju. Napisał, że kiedyś mi obiecał, że jak w przyszłości będzie bogaty to mi kupi nowy komputer za te wszystkie kanapki (nic takiego nie pamiętałem). Że może bogaty to nie jest, ale radzi sobie bardzo dobrze i przesyła mi kasę na obiecany komputer, bo zawsze dotrzymuje słowa. Numer konta wyszperał na mojej stronie w Allegro. Jestem facetem, ale muszę przyznać że ze wzruszenia uroniłem męską łzę. Teraz właśnie piszę to wyznanie z komputera, który wtedy kupiłem. To jest najbardziej niesamowita rzecz, jaka mnie w życiu spotkała.