1 dzień temu

Obrazek

:D

:D

6 dni temu

Wpis

Jak wiadomo, mieszkanie w bloku ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwym minusem są remonty: i te zarządzone przez administrację, i te u sąsiadów. Z tymi drugimi wiąże się sporo historii i sytuacji, a ja opowiem tu jedną z nich. Szmat czasu temu sąsiedzi z sąsiedniej klatki schodowej robili remont mieszkania. Jak na złość, przez to jak jest nasz blok zbudowany, wszelkie hałasy związane z ich remontem słychać było doskonale. Wiercili, tłukli itp. codziennie, całymi dniami. Szło się przyzwyczaić, ale któregoś dnia po prostu przegięli. Otóż zaczęli wiercić... o 6:10 rano w niedzielę. Już pomijam fakt, że zwykła kultura nakazuje w niedziele powstrzymać się od hałasowania innym, ale tak wcześnie?! Wstaję niedospany przez te hałasy, mama też wstała i myślimy co zrobić. Pierwszy odruch, jako że byliśmy wkurzeni, to zadzwonić na policję, co też uczyniliśmy. Dzwonimy i przedstawiamy sprawę. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że sorry, ale od 6 rano już można i nie mogą interweniować. No to z mamą idziemy pogadać z tymi sąsiadami, aby zaprzestali tego remontu na 3-4 godziny. Chciałem na tę rozmowę wziąć gazrurkę, ale mama odwiodła mnie od tego pomysłu. Przychodzimy, pukamy do drzwi i rozmawiamy z sąsiadami. Tłumaczymy im w czym rzecz i prosimy o niehałasowanie chociaż do 9-10, aby można było jeszcze pospać. Odpowiedź: "A co nas to? My chcemy teraz remont robić, a nie za ileś godzin. I co z tego, że niedziela? Dzień jak dzień", po czym zamknęli drzwi tuż przed naszymi oczami i wrócili do remontu. Później się dowiedzieliśmy, że inni sąsiedzi też próbowali ich przekonać, że jednak są ludzie, którzy chcą pospać ciut dłużej w niedzielę. Niestety, apele do administracji ani telefony na policję nic nie dawały, a sytuacja powtarzała się co tydzień przez dobre kilka miesięcy. Ostatecznie ci ludzie sami się wyprowadzili miesiąc po zakończeniu remontu. Ponoć okolica była dla nich za głośna.

2 tygodni(e) temu

Obrazek