3 dni temu

Wpis

Jestem młodą dziewczyną, niedługo ostatnie "naste" urodziny. Raczej niższa, szczupła i drobna, biust natomiast spory, podobnie jak pupa. Talia jak u osy, na nogi też nie narzekam, są bardzo zgrabne. Z twarzy również okej. Nie jestem tutaj, by się chwalić. Jestem tutaj, bo chcę podzielić się z wami okropnym problemem, przez który nie mogę cieszyć się z wyglądu mojego ciała. Włosy. Wszędzie włosy... Wszędzie. I to nie byle jakie - czarne, grube i gęste. Od stóp do głowy - WSZĘDZIE. Na palcach u stóp, na stopach, łydki, kolana, uda, pośladki, linia brzucha, piersi, całe ręce, nawet na brodzie... Włosy łonowe dosięgają 1/3 ud i do połowy brzucha. Tragedia, gorzej niż u niejednego faceta. Ginekolog nawet mi nie dał dojść do słowa, stwierdził, że nieregularne miesiączki to norma u młodych kobiet (ale ludzie, nie u miesiączkujących jakiś 6 rok!!!), a trądzik to się leczy u dermatologa (co z tego, że żadne leki od dermatologa nie działały, o czym on wiedział). A te włosy to dlatego, że jestem szatynką. Po goleniu skóra wygląda jak pole bitwy, ciągłe zapalenia mieszków włosowych, wrastanie się włosów. Na środki chemiczne mam uczulenia, a wosk tylko zwiększa wrastanie się. Depilacja laserowa to moje marzenie, niestety zbyt drogie, by mogło się spełnić. Latem cierpię w spodniach. Nie mogę nawet odsłonić moich nóg, a tak bardzo bym chciała to zrobić. Nie mam już na to siły.