1 dzień temu

Wpis

Nie zrobiłam mu raz dobrze i kosztowało mnie to aż 500 złotych. Ten potwór kazał mi...

Miałam wtedy dziewiętnaście lat. Rok wcześniej poznałam przez internet chłopaka, który był starszy ode mnie o dziesięć lat. Pomimo sporej różnicy wieku dogadywaliśmy się wręcz świetnie, mieliśmy sporo wspólnych tematów, rozmowy zawsze się kleiły. Po dwóch miesiącach postanowiliśmy się spotkać na mieście. Ubrałam najlepszą sukienkę, umalowałam się i poszłam na spotkanie. Był wysoki, przystojny, inteligentny, miły. Był dla mnie ideałem. Całe spotkanie przeniosło się do jego mieszkania i... doszło do mojego pierwszego zbliżenia z mężczyzną. Z początku byłam temu przeciwna, jednak zapewniał mnie, że jestem idealna, pociągająca i chciał mnie mieć tylko dla siebie. Po dłuższym czasie naszej znajomości nalegał, żebym się do niego wprowadziła. Oczywiście zrobiłam to bez większego wahania. Zaproponował mi również pracę w swojej firmie. Zastrzegłam, że nie chcę żadnych miłosnych akcji, on jest moim szefem, a ja pracownicą, a w domu możemy wszystko. Ostatecznie zgodziłam się, ponieważ potrzebowałam pieniędzy i lepszej pracy. Na drugi dzień zostałam przedstawiona całemu zespołowi. Musiałam sortować jakieś papiery, których było całe mnóstwo. Moja robota na ten dzień skończyła się tak szybko, jak się zaczęła. Mój chłopak zapragnął miłosnych uniesień i zaprowadził mnie do swojego gabinetu. Myślałam, że żartuje, kiedy poprosił mnie o zrobienie mu dobrze. Mówił całkiem na poważnie. Byłam w pracy, więc nie zgodziłam się i wyszłam z biura. Pięć minut później dostałam od niego SMS-a, że żałuje i przeprasza. Wyłączyłam telefon i wróciłam do naszego mieszkania. Zamknęłam się w łazience i siedziałam tam do późnego wieczora. Przyszedł o godzinie pierwszej w nocy i zaczął mnie przekonywać do wyjścia. Przeprosił, wręczył bukiet kwiatów i bardzo ładny naszyjnik. Przyjęłam tylko kwiaty. Kilka miesięcy upłynęło na spokojnej pracy, miłosnych uniesieniach w domu i kilku poważnych rozmowach na temat związku. Któregoś dnia postanowił, że zrobi mi niespodziankę i zaprosił do drogiej... Poprzednie wyznanie Następna strona 1/2 restauracji. Powiedział, że mam wybierać co chce bo to on stawia. Oczywiście z początku byłam temu przeciwna, jednak postawił na swoim. Wybierał bardzo drogie dania. Mówiłam mu, że te ceny są ciut za wysokie. Ostatecznie się poddałam i pozwoliłam mu szaleć i wybierać. Jedliśmy całkiem sporo dobrych dań i piliśmy bardzo dobre wina. W pewnym momencie wyszedł do toalety i długo nie wracał. Zaniepokojona zaczęłam wypytywać się ludzi, czy go nie widzieli. Zapadł się pod ziemię. Wróciłam na miejsce i czekałam, czekałam, czekałam... Aż w końcu doczekałam się rachunku na pięćset złotych wraz z liścikiem: "Nie miałaś ochoty na zabawę w biurze, ja nie mam ochoty na płacenie rachunku". Rachunek, tak czy siak musiałam zapłacić. Cieszę się, że nie mam z tym człowiekiem już nic do czynienia. Poprzednia strona Strona główna 2/2