4 tygodni(e) temu

Obrazek

Bombardowanie

Bombardowanie

4 tygodni(e) temu

Obrazek

Niezły rap

Niezły rap

4 tygodni(e) temu

Obrazek

W sumie racja

W sumie racja

3 tygodni(e) temu

Wpis

Studiuję na dość znanej uczelni ekonomicznej. Wynajmuję mieszkanie na spółkę z dziewczyną, którą poznałam na 1 roku. Bardzo podziwiam moją współlokatorkę. Agata ma świetne stopnie, nigdy nie zawaliła sesji. Jest dosyć atrakcyjna, ale nie gania za chłopakami. Zawsze sprząta, jeśli nabałagani, wszystkie opłaty robi na czas. Jest dla mnie miła, uprzejma, zawsze pomoże, doradzi. Ale najbardziej podziwiam jej wątrobę, żołądek i głowę. Agata chleje jak smok wawelski z Wisły. Do śniadania zawsze walnie sobie piwko albo szklankę winka. Zimą na zajęcia nosi termos z herbatą z miodem. I z wódką. Latem butelkę z sokiem z lodem. Też doprawionym. Potrafi w środku tygodnia wyjść na techno party, schlać się do granic wydolności ludzkiego organizmu i następnego dnia siedzieć 11 godzin na uczelni, świeża i pełna energii. Może to przez to, że łyka leki jak cukierki. Żadne narkotyki, trzyma je we wspólnej łazience, zwykłe leki z apteki. Ale ilości mnie porażają. Potrafi łyknąć pół opakowania mocnych piguł przeciwbólowych i najnormalniej funkcjonować. Albo łyknąć garść tabletek do obiadu, "bo się nie może odprężyć dzisiaj". Niedawno podczas imprezy, na której byłyśmy, doszło do bójki. Jakiś koleś rzucił butelką i przypadkiem trafił Agatę w szczękę. Poraniona, z połową twarzy we krwi, spuściła kolesiowi łomot, wróciła do naszego mieszkania i dopiero się opatrzyła. Ani razu nie powiedziała, że coś ją boli. Mieszkam z Terminatorem w sukience.

4 tygodni(e) temu

Wpis

Wyznanie o tym jak odegrałem się na człowieku, który identyfikuje się jako mój tata - za to, jaki on wobec mnie był... Zanim zaczniecie umoralniać mnie zdaniami "Jaki by nie był, to twój ojciec...", nie ma opcji, żeby po czymś, co on mi robił w dzieciństwie go szanować, a co dopiero kochać. Odkąd pamiętam był wobec mnie surowy i despotyczny, jako szanowany przedsiębiorca miał swoje wpływy. Nieważne co bym nie robił, żeby go zadowolić, zawsze miał powód, żeby mnie zgnoić. Najlepiej by chciał, żebym całe życie (przynajmniej jego życie) robił za jego niewolnika. W szkole miałem mieć same 5 i 6 (dostało się 4+ i już w ruch poszedł pasek). O znajomych mogłem tylko pomarzyć, cały dzień tylko szkoła, nauka i obowiązki domowe. Im byłem starszy, tym bardziej surowy wobec mnie się stawał. Mama niestety nie mogła nic zrobić, nigdy nie pracowała, więc ewentualna wyprowadzka z nią nie wchodziła w rachubę. W końcu zaraz po moich 18 urodzinach zwyczajnie wyrzucił mnie z domu, bo jak stwierdził "nie będzie do końca życia robił na takiego nieudacznika, jakim ja się stałem". Nie wiedział tylko, że od 16 r. ż. zacząłem dorabiać na udzielaniu korków z matmy i z angielskiego, zresztą gdyby się dowiedział, zaraz zażądałby zapłaty za "swoje wychowanie". Do tego czasu zaoszczędziłem tyle pieniędzy, że stać mnie było na wynajęcie pokoju i zacząłem żyć z korków. Gdy zaocznie zrobiłem maturę, wyjechałem do Anglii, by spróbować sił jako korepetytor dla tamtejszych uczniów. I to był strzał w dziesiątkę, przez dwa lata z miesięcznych zarobków z korków uzbierałem kilkanaście tysięcy funtów. Jakiś czas temu miały miejsce dwa kluczowe dla mnie wydarzenia: - los się do mnie uśmiechnął i wygrałem sporo gotówki w jednej z tamtejszych loterii; - wkrótce po tym zdarzeniu skontaktowała się ze mną moja mama. Spytała mnie jak mi się tam powodzi, przeprosiła za to, że nie wstawiała się za mną, po prostu bała się ojca. Najważniejsze co mi przekazała na jego temat, to że jego firma zbankrutowała, on uprawia hazard, ma spore długi i że ich dom pójdzie pod młotek. Po tych zdarzeniach skontaktowałem się z komornikiem, który prowadził sprawę jego długów, przy czym postanowiłem, że odkupię jego dom z zaznaczeniem, że notarialnie ma należeć do mnie. Ostatecznie nabyłem dom i mieliśmy się razem spotkać u notariusza. A tam, jak ojciec dowiedział się kto kupił JEGO dom, zdębiał. Po fakcie wróciliśmy do domu i w progu powiedziałem mu "mama może zostać, ale ty wypier***aj". Nigdy nie zapomnę tej satysfakcji, kiedy to JA jego wyrzuciłem z teraz MOJEGO domu, a on nie mógł nic z tym zrobić. Masz dokładnie to na co zasłużyłeś, ojciec.